70


Nasza praca w Świetlicy Jana Pawła II w Wadowicach

W ramach współpracy ze świetlicą:

  • Pomagamy dzieciom w nauce
  • Zaprzyjaźniliśmy się z nimi,
  • Pomagamy zaakceptować siebie i swoją sytuację życiową,
  • Zakupiliśmy nowe plecaki do szkoły dla czterech podopiecznych,
  • Organizujemy czas wolny od zajęć lekcyjnych

Świetlicy Jana Pawła II
jest dla ich podopiecznych - „drugim domem",
siostry zakonne – opiekunami,
a wolontariusze – przyjaciółmi, ciociami, siostrami.


Wystawienie sztuki dla rodziców przez dzieci ze Świetlicy Jana Pawła II i nas - wolontariuszy

  • 1
  • 2

Simple Image Gallery Extended

Wyjazd z dziećmi ze Świetlicy Jana Pawła II do Parku Miniatur w Inwałdzie

  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8

Simple Image Gallery Extended

Całość wyjazdu ufundowaliśmy my – wolontariusze.
Pieniądze uzyskaliśmy dzięki hojności pracowników firmy „Kompol", a soki - dzięki firmie „Maspex".


Pracę jako wolontariuszka rozpoczęłam we wrześniu 2014r. Dobrze wiedziałam na czym to wszystko będzie polegać, mianowicie: udzielanie pomocy dzieciom w wieku szkolnym (zazwyczaj podstawowym i gimnazjalnym). Pierwszego dnia czułam się lekko zagubiona. Dlaczego? Nikogo tam nie znałam, nie znałam tamtego miejsca (w końcu byłam tam po raz pierwszy), otoczenia, ludzi! Jednak nie było powodu do obaw. Siostra Malwina – przełożona wszystko spokojnie mi wytłumaczyła. Na początku musiałam podpisać pewne oświadczenie, potwierdzające moją wolę pracy w świetlicy. Po zakończeniu formalności przyszedł czas na podjęcie pracy. Po pierwsze: przebrać buty. Na miejscu znajdują się specjalne szatnie przeznaczone dla „pracowników" w zależności od przedziału wiekowego. Po drugie: wpisać się do dziennika lekcyjnego jako wolontariusz. To potwierdzenie waszej obecności w danym dniu. I wreszcie po trzecie: zacznij zabawiać dzieci, pomóż im w nauce, zainteresuj i wzbudź wśród nich zaufanie! To z początku było trudne. Moją pierwszą uczennicą, której udzielałam korepetycji była (o ile mnie pamięć nie myli) dziewczynka o imieniu Miranda. Była przemiła! Spowodowała, że przestałam się stresować i w pełni zaczęłam cieszyć się z wykonywanej pracy. Nauka poszła nam szybko. Niestety nie z wszystkimi przedmiotami. Dlaczego? Cóż.... Nikt nie jest dobry w każdym przedmiocie. Każdy posiada tzw. „piętę achillesową, z którą nie może sobie poradzić. Tak było również w tym przypadku. Miranda miała problem, m.in. z matematyką. Zadania na poziomie podstawowym mnie osobiście nie sprawiły problemów, ale ona miała prawo tego nie rozumieć, w końcu między nami jest dobre parę lat różnicy. Zaczęłam od początku. Pomocne okazały się rysunki na najprostszych przykładach. Miranda w końcu pojęła zadania. Trud się opłacił. Wymagało to również ode mnie dużego wysiłku i cierpliwości, ponieważ miałam wrażenie, że ona nie zawsze rozumiała, co do niej mówię i co tłumaczę. Wtedy trzeba było zaczynać od początku, innym sposobem, prostszym, bardziej zrozumiałym nie dla mnie, ale dla niej. Do skutku!!! Pewien problem, który zawsze mnie nurtował i nadal nurtuje podczas nauki z tą dziewczynką jest częsty brak skupienia z jej strony. Inne czynniki, inni ludzie w pomieszczeniu, czasem sam głos potrafi „wybić" ją z toku myślenie. Ale nad tym da się popracować. Najważniejsza jest sama świadomość, że komuś pomagasz. Po udzieleniu korepetycji przyszedł czas na zabawę z pozostałymi dziećmi i organizowanie im czasu wolnego. Siostra z przyjemnością częstowała nas podwieczorkiem i gorącą owocową herbatą. Moim zdaniem czas spędzony na świetlicy mija bardzo szybko. Kiedy czas mojej pracy dobiegł końca i trzeba było wracać do domu, nie mogłam uwierzyć, że tak miło spędziłam tam popołudnie. Do dziś tam pracuję, co tydzień chodzę w tamto miejsce i cieszę się, że mogę komuś pomóc. Osobiście jest to dla mnie nie tylko praca, spotkanie z nowymi ludźmi, ale pewien rodzaj praktyk zawodowych, które w pewien sposób przygotowują mnie do przyszłej pracy pedagoga wczesnoszkolnego.

Joanna Grajny, 1j


Aktualności szkolne

Ważne ogłoszenie

bip

tablica malopolska

  ■    Plan lekcji (od 2 maja 2017)

Przydatne linki