70

Dnia 10 marca 2014r. wybraliśmy się całą klasą na wycieczkę do Przedszkola Publicznego Nr 3 w Wadowicach.

Punktualnie o godzinie 7:50 zebraliśmy się wszyscy przy fontannie i poszliśmy żwawym krokiem w stronę ulicy Lwowskiej. Każdy z nas był przydzielony do innej grupy przedszkolaków. Mój zespół składał się z trzech osób. Wraz z Magdą i Mateuszem trafiliśmy do „Koników polnych". Z początku dzieci były troszeczkę zakłopotane i nieśmiałe, jednak po krótkiej chwili rozmowy chętnie się z nami bawiły. Odświeżyliśmy sobie wiedzę, jak budować wieże z klocków, jakie są najpopularniejsze modele lalek no i przede wszystkim, co interesuje dzieci i jak najchętniej spędzają czas. Następnie rozpoczęło się wspólne sprzątanie. Po zebraniu wszystkich przedmiotów przedszkolaki ułożyły się w pary i kolejno, każde z nich bardzo dokładnie myło swoje rączki przed śniadaniem. Następnie weszliśmy na piętro do jadalni, tam każde dziecko otrzymało kanapkę z herbatą bądź kakao. Po zapełnieniu swoich brzuszków przedszkolaki wraz ze swoimi opiekunami wróciły do sali. Pani opowiedziała im historię o leszczynie i wierzbie, którą dzieci słuchały z zapartym tchem, a po jej zakończeniu z wielką ochotą odpowiadały na jej pytania. Nasza grupa cały czas przyglądała się sposobowi prowadzenia zajęć. Po krótkiej chwili przyszła kolej, abyśmy i my zaprezentowali nasze pomysły na spędzenie wspólnego czasu. Wspólnie zasiedliśmy w ogromnym kole. Wyciągnęliśmy kolorowe pudełeczko. Dzieci były niezmiernie zaciekawione, co może być w środku. Każde z nich próbowało usilnie zgadnąć, co tam może być. W środku znajdowały się różne obrazki, które każdy przedszkolak losował przynajmniej jeden raz. Okazało się, że pomimo początkowej nieśmiałości, dzieci bardzo chętnie brały udział w zabawie. Kolejnym zadaniem dla „Koników polnych" był marsz z gazetą na głowie. Po przemarszu w koło, zwinęliśmy nasze gazety w kulki. Przygotowaliśmy duży kosz, do którego wrzucaliśmy nasze papierowe piłeczki. Przedszkolaki były podzielone na pięć grup, a drużyna, która zdobyła największą ilość punktów, otrzymała gromkie brawa od całego zespołu. Przy świetnej zabawie nawet nie zorientowaliśmy się, że już minęła godzina 10 i właśnie miała rozpocząć się nauka religii. Niestety, musieliśmy się pożegnać z milusińskimi „konikami polnymi".

Uważam, że pójście do przedszkola było jedną z najbardziej udanych wycieczek. Wzbogaciła mnie o nowe doświadczenia i zdecydowanie poprawiła humor. Dzieci to szczęście i należy o tym zawsze pamiętać.

Klaudia Kleszcz 2j

Relacja Kamili Grabysz z kl. Ih

Wolontariat interesował mnie już od dawna. Do tej pory pracowałam z dziećmi chorymi. Z racji tego że chciałam spróbować swoich sił w opiece i zabawach z dziećmi zdrowymi zapisałam się na wolontariat do „Tęczowego przedszkola" . Są tam grupy wiekowe od 3 do 5/6 lat. Ja jestem przydzielona do tej najmłodszej zwanej „miśkami". Kiedy przyszłam po raz pierwszy pani, a właściwie ciocia bo tak maluchy mówią do wychowawców, przedstawiła mnie jako nową ciocię i wysłannika św. Mikołaja. Czułam się dziwnie bo większość dzieci się mnie bała ale z upływem czasu się do siebie przyzwyczajaliśmy. Mój dzień zazwyczaj wygląda tak:

  • przychodzę ok. 11.30 i zazwyczaj wszyscy siedzą w kółku i uczą się tego co ich otacza w danej porze roku a także w życiu codziennym. Siadam między nimi i ewentualnie pomagam się skupić na omawianych rzeczach lub jeśli któryś maluch sobie nie radzi zachęcam go do ponownych prób i pomagam dojść do rozwiązania zadania. A także poprawiam pozycję siedzenia mówiąc „nogi w pierogi/ kokardki". Czasami jak jest ładna pogoda idziemy na spacer lub plac zabaw, na którym po prostu się bawimy.
  • Następnie około 12.00 przychodzi pora obiadu. Pomagam rozdać wszystkim talerze z jedzeniem nieco później kompot, ponieważ maluchy od razu go wypijają. Niektóre dzieciaki nie radzą sobie jeszcze z jedzeniem a inne trzeba zachęcić wykonując tę czynność samemu : karmienie.. Najbardziej nielubiane są surówki, praktycznie nie można przekonać przedszkolaczków do ich zjedzenia ewentualnie spróbowania. Dla mnie jest to zdecydowanie najfajniejsza część dnia.
  • Po obiedzie przedszkolaki idą do łazienki umyć rączki i 1 grupa przebiera się do spania (i tu pojawia kolejna możliwość pomocy) a 2 grupa czeka na inną ciocię żeby zabrała je na drugą salę. Kiedy śpiące „miśki" są przebrane pilnuję 2 grupę alby grzecznie leżała na kocykach i była cichutko. Jest to chyba najtrudniejsza część, ponieważ dzieciaczki nie wytrzymują długo bez zabawy, rozmów i biegania po sali.
  • Po ok. 10 min przechodzę z nimi do grupy „tęczowych zuchów", gdzie zazwyczaj rozpoczyna się „ rytuał" czytania bajki, tzn. siadamy w kółeczku, pani zapala małą świeczkę, którą wszyscy sobie podajemy śpiewając po cichu „na Wojtusia z popielnika" a na słowo „cyt" trzymający świeczkę ją gasi lub nie (wg polecenia cioci ) i kładzie ją na środku pani zaczyna czytać bajkę, po czym zadaje pytania dotyczące bajki. Następnie jest czas wolny, w który dzieciaki się bawią na sali lub też idą na plac zabaw. Ja nie spędzam z nimi już tego czasu, ponieważ wracam do domu.

Tak mijają mi 2 godziny. Jestem bardzo zadowolona, że mogę spotykać się z dziećmi w przedszkolu w ramach wolontariatu, ponieważ to jest niesamowite uczucie kiedy taki 3-4 letni maluch mówi do ciebie „ciociu" albo „kocham cię ciociu" lub też się do ciebie przytula.

  • P1100506
  • P1100508
  • P1100512
  • P1100513
  • P1100514
  • P1100515
  • P1100516
  • P1100518
  • P1100519
  • P1100520
  • P1100521
  • P1100523
  • P1100525
  • P1100526
  • P1100527
  • P1100528

Simple Image Gallery Extended

Aktualności szkolne

Ważne ogłoszenie

bip

tablica malopolska

  ■    Plan lekcji (od 2 maja 2017)

Przydatne linki